Biografia serca

         

Barwna opowieść Stephena i Thomasa Amidonów „Genialna maszyna. Biografia serca” łączy walory sensacyjnej fabuły z erudycją pracy popularnonaukowej. Efektowne anegdoty rozgrywające się od antyku po czasy współczesne (np. historia wicehrabiego Montgomery żyjącego po upadku z konia z rozciętą klatką piersiową) wprowadzają czytelnika w opowieść o rozwoju wiedzy o ludzkim sercu i przemianie kulturowych wyobrażeń na jego temat. Czasem trudno zdecydować, która z części książki (fabularna czy popularnonaukowa) jest bardzie sensacyjna. Autorzy pokazują też jak odkrycia naukowe dotyczące serca znajdują swoje odzwierciedlenie w literaturze i sztuce. Przykładowo odkrycie, że serce jest podatne na miażdżycę, ujawnienie istnienia zjawisk elektrycznych w tkankach i pierwsze próby montowania przyrządów do pomiaru ciśnienia znalazły swój wyraz w powieści Mary Shelley „Frankenstein”. Z kolei bez wynalazku stetoskopu i bez mody na wsłuchiwanie się w tony serca nie byłoby wielu z nowel grozy Edgara Allana Poego. Poza tymi walorami jest „Genialna maszyna” również opowieścią o tym, jak mocno utrwalone przekonania ograniczają ludzką zdolność poznania i o tym, jak potężną moc mają autorytety. Autorytet Arystotelesa spowodował, że przez dwa tysiące lat uważano, iż krew wychodzi z serca, ale do niego nie wraca.

 

Podczas pierwszych nowożytnych sekcji, powołując się na autorytet jego i Galena „w sposób nie znoszący sprzeciwu opisywano nieistniejące elementy narządu, na przykład trzecią komorę czy otwory w przegrodzie” (były one „potrzebne”, żeby wyjaśnić sposób przedostawania się krwi z jednej komory do drugiej, gdy nie znano krążenia płucnego). „Genialna maszyna” jest też opowieścią o tym, jak genialne, rewolucjonizujące naukę odkrycia z czasem (gdy przełamana zostanie poznawcza granica) stają się oczywistością: „W przypadku sir Williama Harveya chwila objawienia nadeszła, gdy przycisnął palec do przedramienia. Ten prosty gest pozwolił mu przeformułować sposób, w jaki myślimy o sercu. (…)Odkrycie Harveya dla współczesnego czytelnika jest banałem – trudno sobie wyobrazić, że ludzie kiedykolwiek mogli myśleć inaczej. (…) Jest tylko jeden system krwionośny, a nie dwa, jak postulował Galen. (…) Doszedł do tego wniosku, uciskając żyłę od przedramienia do łokcia. Sinawy płyn tworzył wybrzuszenie tuż przed palcem i poruszał się bez problemów. Kiedy próbował pchnąć krew w przeciwnym kierunku, w stronę nadgarstka, czuł opór”.

 

Książka dostępna w szkolnej bibliotece.

 
         

 

Kategoria: Książki