STASZIC PO WĘGIERSKU

         

Stanisław Staszic jest ważnym (choć drugoplanowym) bohaterem niedawno wydanej w tłumaczeniu na polski powieści „Iksowie”. György Spiró napisał ją w 1981 roku. Ta – jak twierdzą krytycy – jedna z najlepszych węgierskich powieści została zakazana przez władze PRL-u i jej polskie tłumaczenie ukazało się dopiero bieżącym roku. Opowiedziana w niej historia rozgrywa się w Warszawie w 1815 roku. Chwalebna epoka Napoleona przeminęła ostatecznie. Bohaterowie poprzednich trzydziestu lat (w trakcie których próbowano zreformować Rzeczpospolitą, obronić jej istnienie, odtworzyć ją z pomocą Bonapartego) są zgorzkniali i zmęczeni. Świat gnije i nikt nie widzi, w jaki sposób miałby wyjść z kryzysu i cynicznych gier, w których stawką jest już tylko marna kariera i marniejsze od niej apanaże. Głównym bohaterem powieści jest Wojciech Bogusławski – aktor, dramatopisarz, założyciel i dyrektor Teatru Narodowego. Jego gwiazda dogasa wraz z tym, jak przemija bezpowrotnie świat Rzeczypospolitej. Wszyscy skłóceni są z wszystkimi i pogardzają sobą nawzajem. Nikt nie wierzy już w uczciwość niczyich intencji. Dla Niemcewicza Staszic to „idiota”, który „ma cholernie dużo szczęścia. Dla Mostowskiego jest „imbecylem”.

 

 

 

Według Bogusławskiego „Staszic oczywiście od razu zaczął się podlizywać Zajączkowi, mówi się, że na każdym posiedzeniu bredzi do znudzenia, a ponadto ma sporo papierów wartościowych, i tak to wygląda, kiedy jakiś napuszony dureń >>bezinteresownie<< wyzwala chłopów pańszczyźnianych”. Spiró przedstawia zły czas (przypominający lata osiemdziesiąte XX wieku i chyba – niestety – też trochę nasze czasy)… Dawne idee zużyły się i zostały ośmieszone. Ich wyznawcy – jak Staszic – zafiksowali się w swoich pozach i są żałośni: „Oni ciągle wierzą, że nadal żyjemy w czasach Oświecenia. Nie dostrzegają, że każdy teraz zamyka się w sobie, bo nic innego mu nie pozostało.” A wśród nich – w chwili schyłku i upadku – również Staszic. Ostatecznie zagubiony – na przykład kiedy pragnie przeprowadzić eksperyment z dziećmi, aby napisać poświęcony edukacji rozdział poematu „Ród ludzki”. (Liczył, że głodne dzieci wywiezione do lasu wejdą na drzewa w poszukiwaniu jedzenia a one „tylko” zaczęły płakać). Ostatecznie zgubiony – gdy jako minister carskiego rządu podpisuje ustawę o cenzurze, którego to paskudztwa żaden inny urzędnik nie chciał podpisać… Powieść dostępna w bibliotece szkolnej.

 

 

 

         

 

Kategoria: Książki