Artykuł

  GOŚCIMY CHÓRY EWANGELICKIE

         

18 maja gościliśmy w murach naszej szkoły ponad trzystu członków 16 chórów, którzy przybyli do naszego miasta na 68 Diecezjalny Zjazd Chórów – Święto Pieśni Ewangelickiej. W naszym budynku chórzyści przygotowywali się do występów, które (połączone z nabożeństwem) odbyły się w godzinach od 10.00 do 13.00 w Kościele Zbawiciela na tarnogórskim Rynku. Ewangelickie chóry zjechały do naszego miasta z terenu Śląska i Małopolski. Przy tej okazji warto wspomnieć, że historia naszej szkoły od jej początków spleciona była z losami różnorodnej społeczności Śląska – społeczności wielu kultur i wielu religii. W roku 1884 wśród 172 uczniów szkoły było 59 ewangelików, 58 katolików i 57 wyznania mojżeszowego. W kolejnych latach skład wyznaniowy uczniów zasadniczo się zmieniał i już w 1903 roku wśród 230 uczniów było 142 katolików, 73 ewangelików i 15 wyznania mojżeszowego. Pierwszy egzamin maturalny w dziejach szkoły odbył się w 1877 roku. Zdawało go trzech absolwentów. Najmłodsi uczniowie mieli 11 lat; egzamin maturalny składali w wieku 19-20 lat. Każdy uczeń płacił czesne –

 

wraz z przejściem do wyższej klasy opłata wzrastała. Ta zasada oraz wysokie wymagania spowodowały, że w latach 1877-1914 egzamin maturalny zdało tylko 122 uczniów (dla porównania w roku 2014 – 209 uczniów). W czasach pruskich - oprócz znanych i dzisiaj przedmiotów – uczono rachunków, przyrody, kaligrafii, rysunków i śpiewu oraz w zależności od wyznania ucznia jednej z trzech religii. Gimnazjum zostało upaństwowione w 1891 roku i odtąd uzyskało trwałe podstawy finansowe. W czasach pruskich egzamin maturalny odbywał się na Wielkanoc. Jedynym wyjątkiem był egzamin 10 sierpnia 1914 roku. Zdawało go 10 uczniów najwyższej klasy, którzy bezpośrednio po nim dobrowolnie poszli do wojska i na front. Powołanie otrzymała również większość nauczycieli. Lekcje w czasie wojny odbywały się nieregularnie. W budynku kwaterowały wojska niemieckie i austrowęgierskie. Wyposażenie budynku i jego pomoce naukowe dewastowano również w trakcie powstań śląskich i podczas kwaterowania w nim rozjemczych oddziałów wojsk angielskich.

       

 

 

         

  W BATALIONIE „ZOŚKA”

         

Po projekcji filmu „Powstanie Warszawskie”, w której uczestniczyli 26 maja w TCK uczniowie klas pierwszych i drugich, przedstawiamy postać porucznika Jana Wiktora Kozubka, absolwenta naszej szkoły, odznaczonego Krzyżem Walecznych, jednego z nielicznych Ślązaków - „powstańców warszawskich”. Jan Wiktor Kozubek (pseudonim „Szczerba”) urodził się 29 listopada 1915 roku w Tarnowskich Górach, w górnośląskiej rodzinie o dużych tradycjach patriotycznych. Maturę uzyskał w naszej szkole – wtedy było to Gimnazjum Męskie im. Księcia Jana Opolskiego. Około 1935 roku wstępuje do Szkoły Podchorążych Piechoty w Komorowie. Po jej ukończeniu w 1938 roku mianowany zostaje na podporucznika. W wojnie 1939 roku brał udział w walkach jako dowódca kompanii przeciwpancernej w składzie 84 pułku Strzelców Poleskich 30 DP, najpierw w rejonie Pińska, a następnie w obronie Twierdzy Modlin. Uniknął niewoli, wracając do Tarnowskich Gór. Zagrożony aresztowaniem, w 1940 roku zamieszkał w Krakowie pod przybranym nazwiskiem Hertel. Włączył się do konspiracyjnego Związku

 

Walki Zbrojnej Armii Krajowej, przyjmując pseudonim „Szczerba”. W Warszawie zamieszkał w 1944 roku. Rozpoczął służbę w kompanii motorowej, wchodzącej w skład brygady dywersyjnej „Broda 53”, której główny trzon stanowił batalion „Zośka”. Odpowiedzialny był za utrzymywanie w gotowości i sprawności zdobywanych samochodów, warsztaty i kierowców. W powstaniu warszawskim uczestniczył na całym szlaku walk batalionu „Zośka”. Dowodził kompanią motorową w walkach na Woli. Na Starym Mieście wzmocnił swoimi żołnierzami pododdziały „Zośki”. Po upadku Starówki przedostał się kanałami do Śródmieścia. Uczestniczył następnie w walkach na Czerniakowie. Poległ 14 września 1944 roku w czasie zwiadu w rejonie ulic Czerniakowska – Okrąg. Pochowany został tymczasowo na podwórku reduty Okrąg 2, skąd ekshumowano jego ciało do kwatery „Zośki” 12 marca 1945 roku (tekst oparty na opracowaniu biogramów w pracy Włodzimierza Trojana „Kwatera Batalionu >>Zośka<< Armii Krajowej. Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Przewodnik”).

       

 

 

         

  W GŁĄB UMYSŁU

         

W naszej szkole od listopada 2013 roku prężnie działa koło psychologiczne. Razem z panią prof. Aleksandrą Paszek uczniowie „czytają” portret sfery psychicznej człowieka. Próbują rozszyfrować ludzkie zachowania i odpowiedzieć na nurtujące pytania dotyczące umysłu. Młodzież na cotygodniowych spotkaniach zagłębia się w psychikę człowieka. Zajmują się nauką, której przedmiotem zainteresowania jest człowiek (czy grupa ludzi) a jej celem jest badanie zachowania i procesów psychicznych. W uproszczeniu można powiedzieć, że uczniowie poszukują odpowiedzi na pytanie: jaka jest natura ludzka? Aby uzyskać odpowiedź poddają analizie procesy wewnętrzne jednostki oraz procesy, jakie zachodzą w środowisku społecznym. Uczniowie naszej szkoły co roku biorą udział w Ogólnopolskim Turnieju Wiedzy Psychologicznej organizowanym przez magazyn psychologiczny „Charaktery”. W tym roku eliminacje do VI już edycji tego turnieju odbyły się w formie testu-on-line. Uczestnicy wykazywali się nie tylko wiedzą z zakresu dziedziny psychologii, ale także musieli pochwalić się znajomością biologii czy filozofii. Pytania bowiem dotykały różnych kategorii oraz źródeł naukowych. Jedna z uczestniczek turnieju – Patrycja Dąbrowska - tak wypowiadała się o zadaniach: „Zdecydowaną większość pytań stanowiły pytania o układ nerwowy i mózg, m.in. z jakich komórek zbudowana jest osłonka mielinowa, jaką funkcję pełnią komórki glejowe, jaki jest ich procentowy udział w tkance nerwowej, jak wiek wpływa na połączenia nerwowe i wielkość mózgu, jakie ośrodki w mózgu odpowiadają za odczuwanie emocji. Wiele pytań dotyczyło psychologicznych podstaw terroryzmu, np. co skłania ludzi do przynależności do grupy terrorystycznej, co minimalizuje odczuwanie przez nich poczucia winy. Najłatwiejsze dla mnie były pytania polegające na dopasowaniu nazwiska do teorii. Jedno z trudniejszych z kolei to dopasowanie objawu do nazwy choroby (np. gdy pacjentowi wydaje się, że ktoś obcy zamieszkał w jego domu). Ale najtrudniejsze były dla mnie pytania o eksperymenty i badania, ponieważ

 

nie wystarczyła tutaj znajomość wyników badań, lecz także trzeba było na ich podstawie wysnuć wnioski”. Poziom testu był bardzo wysoki, lecz uczniowie Staszica kolejny raz pokazali, że są wszechstronni i do następnego etapu zakwalifikowało się aż sześć osób. W drugim etapie znaleźli się: Patrycja Dąbrowska, Patrycja Rosa, Natalia Mirowska, Nikola Kańtoch, Dariusz Krawiec, Aleksander Gąsior. Wszystkim gratulujemy. Jak powiedział Washington Irving: „Wielkie umysły mają cele, inni mają życzenia”. Szkolne koło psychologiczne ma swoje cele i zamierza dalej odkrywać tajemnice ludzkiego umysłu. Przedstawiamy konspekt naszych zajęć zatytułowanych „Charaktery i adonizacja”: „Psychologia zajmuje się jednym z najbardziej złożonych zjawisk we Wszechświecie, a zagadki, które próbuje rozszyfrować są ekstremalnie trudne. Warto próbować rozwikłać zagadki psychologii. Możesz wykorzystać tę wiedzę do uczynienia naszego świata lepszym, a także łatwiej Ci będzie rozwiązywać swoje problemy osobiste… Jednym z pierwszych psychologów był Teofrast, który skupiał się na filozofii przyrody, a w związku z tym rozbudował metodę obserwacji i stosował ją w badaniach medycznych, meteorologicznych, jak również w rozważaniach charakterologicznych. W swoim dziele „Charaktery” opisał 30 portretów literackich przedstawiających typowe wady ludzkie. Stąd pochodzi nazwa znanego miesięcznika popularyzującego psychologię – „Charaktery” (dostępny w naszej bibliotece). Bardzo ciekawą współczesną postawą jest adonizacja. Termin ten określa nasz stosunek do roli urody, wdzięku i seksapilu, a także do wykorzystywania ich w celu wywieraniu wpływu i osiągania własnych korzyści. Jak każda postawa, także adonizacja składa się z trzech komponentów. Pierwszy, poznawczy, to system przekonań dotyczących roli urody, wdzięku i skuteczności wykorzystywania ich w społecznych interakcjach, własnej atrakcyjności fizycznej i seksapilu oraz umiejętności wpływania tym na innych. Przykładowe stwierdzenia wyrażające te przekonania to: „kiedy umiejętnie wykorzysta

       

się atuty własnego wyglądu, można osiągnąć wszystko”, „mężczyźni/kobiety zupełnie miękną pod moim spojrzeniem”. Drugim składnikiem są emocje związane z posługiwaniem się urodą, wdziękiem i seksapilem (np. „lubię czarować i robić wrażenie na mężczyznach/kobietach”). Trzeci, komponent behawioralny, to gotowość do wykorzystania wdzięku, urody i seksapilu w realizacji własnych celów (np. „gdy załatwiam jakąś ważną sprawę, próbuję czarować, kokietować urzędnika/urzędniczkę”). Badania pokazują, że mężczyźni silniej niż kobiety deklarują gotowość do podejmowania takich zachowań. Może to wynikać ze stereotypowej kobiecej skromności, a większej męskiej instrumentalności w dążeniu do własnych celów, z oczekiwań społecznych oraz z większej akceptacji dla uwodzenia, które inicjują mężczyźni. Adonizacja jest też związana ze skłonnością do monitorowania swojej autoprezentacji (pragmatyk w skali self-monitoringu) i do manipulacji (makiawelizm). Mężczyźni okazują się bardziej pragmatyczni i makiaweliczni niż kobiety – to konsekwencja stereotypu, zgodnie z którym mężczyzna ma być przede wszystkim skuteczny…”

 

         

  BIELSKI "SEN"

         

Było nas dwustu. Teatr „Banialuka” w Bielsku-Białej 21 maja zagrał dla nas „Sen nocy letniej” Szekspira w reżyserii Mariana Pecki. Ta jedna z najbardziej znanych (i najczęściej wystawianych) sztuk Szekspira jest zawsze teatralnym wyzwaniem, bowiem pozwala się wystawiać i jako baśń (o miłości ludzi i elfów), i jako komedia (o rozczarowującym spotkaniu istot różnych stanów), i jako filozoficzny traktat (o ukrytych popędach kierujących wszystkimi istotami). Mocną stroną przedstawienia Pecki jest właśnie to dążenie do sygnalizowania różnych znaczeń. Słabością – chyba to, że żadne z tych znaczeń nie zostało wypowiedziane do końca. Reżyser bawi się (i bawi widzów) różnorodnymi konwencjami teatralnymi – od kabaretu i musicalu po żywy plan aktorski, teatr jarmarczny i teatr marionetek. Dąży jednak i do głębszych znaczeń. Wybór różnorodnych konwencji teatru lalkowego wydaje się funkcjonalny i sensowny. Światem „Snu nocy letniej” rządzi Szekspirowska metafora „świata, który jest teatrem”.

 

Dwa scenograficzne pomysły rozwijają tę metaforę – miniaturowy model teatry The Globe i wielkie terrarium (wewnątrz którego rozgrywają się sceny z udziałem marionetek). I tacy też są bohaterowie tej sztuki – z jednej strony wątli i słabi (rzucani sobie w ramiona, gdy dmuchnie na nich któryś z elfów) a drugiej potworni („gadzi”, kiedy coś staje im na drodze realizacji popędów). Ludzie w tym świecie kierowani są mocami, których nie rozumieją i nad którymi nie potrafią zapanować. Przekonanie o rozumności natury ludzkiej rozwiewa się co chwila jak wielokrotnie zasnuwająca scenę mgła. człowiek jest w tym świecie nie tyle aktorem (jak w kolejnej Szekspirowskiej metaforze), co marionetką (a nawet pacynką). Przedstawienie wystawiane przez ateńskich rzemieślników bywa w realizacjach „Snu nocy letniej” najczęściej jedynie komicznym intermedium. U Pecki jest ono bardzo zabawne, ale i (co rzadkie) wyraziście przypomina główne perypetie sztuki. Zasygnalizowanie tych znaczeń dokonuje się poprzez rozegranie wątku w tym samym

       

planie teatru marionetek, w którym rozegrana została główna historia trzech par kochanków. Widz dostrzega, że idiotyzmowi tej historii w niczym nie ustępuje idiotyzm bohaterów głównego wątku, którzy w finale (jak my wszyscy) z poczuciem wyższości mogą kpić z durnych rzemieślników (a przecież nieświadomie i z siebie). Zdjęcia ze strony teatru - http://www.banialuka.pl/

 

         

  DAR KRWI

         

23 kwietnia w naszej szkole odbyła się - po raz drugi w tym roku szkolnym - wyjazdowa akcja krwiodawstwa. Dawcą krwi lub jej składników może być zdrowa osoba w wieku 18-65 lat, legitymująca się dokumentem tożsamości ze zdjęciem i numerem PESEL. Krwiodawstwo w Polsce ma charakter honorowy, co oznacza, że poza ściśle określonymi wyjątkami opiera się na zasadzie dobrowolnego i bezpłatnego oddawania krwi. W tym roku wśród uczniów Staszica było aż 80 osób chętnych do donacji krwi. Jako dawców zarejestrowano 41 osób, krew w pełnym składzie pobrano tym razem od 10 osób. Dlaczego pobrano krew tylko od części osób spośród chętnych do jej oddania? Przeciwwskazania do pobrania krwi od dawcy to np. opryszczka na ustach, katar, niedowaga, przyjmowanie leków, przewlekłe choroby, miesiączka, niedawne drobne

 

zabiegi chirurgiczne (np. usunięcie zęba), alergia, omdlenia i wiele innych. Procedura oddania krwi obejmowała: rejestrację (chętni wypełniali kwestionariusz), badanie poziomu hemoglobiny, badanie lekarskie (ocenę informacji zawartych w wypełnionym kwestionariuszu), wywiad lekarski, skrócone badanie przedmiotowe (kwalifikację do oddania krwi), uzupełnienie płynów w organizmie (np. poprzez wypicie wody mineralnej), oddanie 450 ml krwi do jednorazowego pojemnika plastikowego z płynem konserwującym, krótką regenerację sił, otrzymanie posiłku regeneracyjnego o wartości 4500 kcal np. czekolady. Ważniejsza od czekolady była jednak… wielka osobista satysfakcja ze spełnienia dobrego uczynku i okazania pomocy potrzebującym. W końcu nie każdy ma okazję przyczyniać się na co dzień do ratowania ludzkiego życia!

       

 

 

  WATCH DOCS

         

Uczniowie klas 2c i 2e uczestniczyli w warsztatach poświęconych filmowi dokumentalnemu. Miały one miejsce w TCK a ich program zorganizowany był wokół problemów zrealizowanego w Afganistanie filmu „Za kratami nie nosimy burek”. Film irańskiego dokumentalisty Nimy Sarvestaniego zdobył w tym roku główną nagrodę Festiwalu Watch Docs Prawa Człowieka w Filmie. Film opowiada historię kobiet przebywających w więzieniu Takhar. Większość kobiet przebywających w afgańskim więzieniu Takhar odsiaduje wieloletnie wyroki za ucieczkę z domu. Wiele z nich zostało w dzieciństwie sprzedanych rodzinie męża. Wszystkie doznały psychicznej i fizycznej przemocy. Więzienie jest jedyną instytucją, która (chroniąc je przed zemstą) udziela im pomocy.

 

Tam mogą planować przyszłość, marzyć, wychowywać dzieci, przyjaźnić się, śpiewać, słuchać muzyki i oglądać telewizję, malować się i stroić, chodzić z odsłoniętą twarzą – a ich dzieci mogą puszczać latawce (czego też zakazywali talibowie). Konstrukcję filmu spajają historie trzech głównych bohaterek, przeżywających emocje na miarę tych znanych z tragedii Szekspira. Widzowie najsilniej utożsamiają się z najmłodszą z nich, mając nadzieję na (przecież niemożliwą) odmianę jej losu. Zobacz trailer - http://www.youtube.com Program warsztatów uzupełniła projekcja filmów „Walka o Tybet” i „Ja nie mam wrogów”. Ten ostatni jest animacją do słów mowy obrończej wygłoszonej przed chińskim sądem przez Liu Xiaobo (laureata Pokojowej Nagrody Nobla z 2010 roku, skazanego w 2009 roku na 11 lat więzienia za domaganie się demokratycznych reform). 

       

 

 

  ŻYWA PAMIĘĆ

         

28 kwietnia uczniowie Staszica, jak co roku, wzięli udział w Marszu Żywych. Uczestnicy Marszu pokonali pieszo trzykilometrową trasę z byłego niemieckiego obozu Auschwitz I do byłego Auschwitz II-Birkenau. Marsze Żywych organizowane są w Oświęcimiu od 1988 r. w Dniu Pamięci o Zagładzie (Jom HaSzoa), którego data związana jest z powstaniem w getcie warszawskim. Są one odpowiedzią żywych na doświadczenie setek tysięcy więźniów obozów zmuszonych do przemierzania ogromnych odległości w tzw. „marszach śmierci”. W całej Europie od lipca 1944 do maja 1945 roku podczas marszów straciło życie ponad 250 000 więźniów. W tym roku organizatorzy Marszu położyli nacisk na upamiętnienie zagłady Żydów z Węgier. W 1944 r. Niemcy deportowali z tego kraju do Auschwitz ok. 430 tysięcy Żydów – mężczyzn, kobiet i dzieci. Ponad 75 procent z nich zostało zamordowanych zaraz po przyjeździe w komorach gazowych w Birkenau. Podczas uroczystości w Birkenau przywołana została sylwetka Sprawiedliwego wśród Narodów Świata – Raoula Wallenberga. W 1944 roku objął on stanowisko sekretarza szwedzkiej ambasady w Budapeszcie. Podczas pełnienia tej funkcji, współpracując z amerykańską Komisją ds. Uchodźców Wojennych

 

w Sztokholmie, Nuncjaturą Apostolską w Budapeszcie oraz Szwedzkim i Międzynarodowym Czerwonym Krzyżem, Wallenberg uratował przed Zagładą prawie sto tysięcy Żydów. Dokonał tego między innymi wydając im szwedzkie paszporty, zatrudniając w ambasadzie, stale zapewniając pomoc potrzebującym żywności i leków. Wymyślił tzw. schutzpassy - dokumenty potwierdzające, że dana osoba jest pod opieką władz Szwecji. Była to kartka ze złotymi koronami i napisem mówiącym, że okaziciel znajduje się pod ochroną króla Szwecji. Słusznie przewidywał, że taki dokument będzie robił wrażenie na niemieckich i węgierskich policjantach. Kupował w Budapeszcie kamienice, by urządzać w nich tzw. domy chronione dla posiadaczy schutzpassów. Budapeszt stał się jedynym europejskim miastem, w którym w 1944 roku kilkanaście budynków miało status placówek dyplomatycznych z powiewającymi szwedzkimi flagami, choć nie mieszkał w nich ani jeden dyplomata. Podczas organizowanych przez Niemców oraz węgierskich kolaborantów wywózek budapesztańskich Żydów jeździł na dworce i dosłownie wyrywał ludzi z transportów.

       

Odczytywał najpopularniejsze węgierskie nazwiska i wzywał, by noszące je osoby wychodziły z wagonów, bo są na jego „liście życia" gwarantowanej przez króla Szwecji. W styczniu 1945 roku, po wejściu Sowietów do Budapesztu, został aresztowany przez NKWD i wywieziony do ZSRR. Człowiek, który podczas II wojny światowej przyczynił się do uratowania największej ilości Żydów, zginął w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, najprawdopodobniej w 1947 roku w sowieckim łagrze. Mimo trwających kilkadziesiąt lat starań społeczności międzynarodowej jego ostateczny los pozostaje nieznany.

 

  ZATAŃCZMY NA RYNKU ... NASZEGO MIASTA

         

Na tę propozycję uczniowie klas 2c, 2d, 1b, 1d i 1c zareagowali entuzjastycznie. 29 kwietnia, w samo południe, tuż po dźwiękach tarnogórskiego hejnału, rozpoczął się pokaz tańców, uświetniający Międzynarodowy Dzień Tańca. Jako pierwszy zaprezentowaliśmy taniec śląski - trojak, którego dopełnieniem były piękne stroje tancerzy. Sięgnęliśmy także do kultury angielskiej, prezentując jeden z jej dawnych tańców. Tuż po nim przenieśliśmy się na amerykańską prowincję – nie mogło bowiem zabraknąć naszego popisowego układu do muzyki country. Z Ameryki powróciliśmy na kontynent, by zatańczyć w grecką zorbę. Naszą taneczną podróż zakończyliśmy w Belgii – blisko 60

 

osób zatańczyło jeden z narodowych tańców tego kraju. Wykonawcom pokazu towarzyszyli tarnogórzanie, zebrani na płycie tarnogórskiego rynku uczniowie naszego liceum oraz burmistrz miasta, pan Arkadiusz Czech, który pomógł nam w organizacji imprezy. Powodzenie i radość z wspólnej zabawy skłania nas do powtórzenia tego projektu w przyszłym roku. Jest jeszcze tyle narodowych tańców, które można przypomnieć, nie tylko z okazji 10.rocznicy wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej. Projekt przygotowały z uczniami panie: Anna Koj, Barbara Wieczorek i Sylwia Koj oraz gościnnie pani Vassiliki Tsirevelou z miejscowości Larisa w Grecji.

       



 

  KORNELIUSZ OKOŃ

         

Kiedy rozmawiamy ze znajomymi na szkolnym korytarzu, nie zawsze zwracamy uwagę na ton głosu czy gestykulację. Odbieramy to jako rzecz dla nas naturalną i oczywistą. Tak samo wygląda sprawa przekazywanego przez nas komunikatu. Mamy nadzieję, że nasz kolega czy koleżanka zrozumieli nas bez żadnego problemu. Nieporozumienia pojawiają się w chwili, gdy dostrzegamy nieścisłości w naszej rozmowie, bo rozmówca nie odebrał prawidłowo komunikatu. W takich właśnie sytuacjach dociera do nas, jak ważną rolę odgrywa w codziennym życiu dialog. O istocie komunikacji personalnej opowiedział absolwent Staszica, Korneliusz Okoń, który poprowadził dla klasy 2c dwugodzinne warsztaty interpersonalne. Zajęcia podzielone były na dwie części, w trakcie których odbyła się dyskusja na temat samego dialogu oraz barier, które utrudniają nam porozumienie się.

 

Druga część warsztatów poświęcona była komunikacji niewerbalnej. I choć nie zdajemy sobie z tego sprawy jest ona nieustannie obecna w naszym życiu. Te drobne i czasem ledwo widoczne gesty mają czasem większy wpływ na odebranie komunikatu przez rozmówcę niż sam przekaz werbalny. Aby urozmaicić zajęcia Korneliusz zaproponował pewną interesującą grę psychologiczną. Jej elementem był podział przestrzeni osobistej na sfery zależne od odległości w jakiej znajduje się druga osoba. Nasze samopoczucie i komfort psychiczny podlega każdej z tych sfer. Sam temat komunikacji personalnej jest zbyt obszerny i ciekawy, by skrócić go tylko do 90 minut. Niewątpliwie jednak takie warsztaty pomagają zrozumieć, jak wiele zależy od nas samych, jeśli chcemy zostać zrozumiani oraz zrozumieć druga osobę.

       


 

 

  ADAM KARCZ

         

W organizowanym z okazji 25. rocznicy odzyskania niepodległości przez „Gazetę Wyborczą” i TVN plebiscycie „Ludzie Wolności” wśród kandydatów do tytułu znalazła się drużyna studentów z Politechniki Warszawskiej, która stworzyła najlepszy w Europie projekt robota-koparki zdolnej do pracy na Księżycu, Husara. Członkiem tego zespołu jest również absolwent Staszica Adam Karcz (na zdjęciu trzeci z prawej). Więcej o plebiscycie oraz zasadach głosowania dowiedzieć możecie się pod adresem - http://wyborcza.pl/

 

Stworzony przez zespół robot został zakwalifikowany do prestiżowego konkursu Lunabotics Mining Competition odbywającego się w Centrum Kosmicznym Kennedy'ego na Florydzie. To jedyny taki projekt, który został zauważony i zaproszony z Europy przez amerykańskich specjalistów. Niestety, na Florydę już nie dotarł. Polacy jednak się nie poddali. Przez kolejne dwa dni i dwie noce odbudowywali robota. Dali radę. Jury konkursu Nasa Lunabotics Mining Competition 2013 nagrodziło ich "Perseverence Award", nagrodą za wytrwałość. Więcej - http://www.tokfm.pl/