MOIM ZDANIEM

         

Przechodząc do wniosków nagrodzonego eseju rozważającego wyzwania współczesnej demokracji Anna Szczepanek pisze: „Temu, że nasz obecny system demokracji parlamentarnej znajduje się w stanie kryzysu tylko niewielu może zaprzeczyć. W każdym kraju demokratycznym obywatele odczuwają niezadowolenie i głębokie podziały. Politycy skarżą się, że wyborcy zachowują się jak niegrzeczne dzieci, obywatele zaś narzekają, że politycy są głusi na ich potrzeby. Wyborcy zaś są kapryśni i notorycznie przeskakują ze swoim poparciem z partii na partię. Nie dość tego, coraz częściej głosują na ugrupowania radykalne i populistyczne. Krajobraz polityczny jest wszędzie podzielony i rozdrobniony, co dodatkowo utrudnia pokonanie różnic i utworzenie rządu posiadającego pełną aprobatę społeczną. Prawie wszystkie kraje demokratyczne mają problemy finansowe, cierpią na bardzo wysokie bezrobocie, liczne grupy obywateli znajdują się na marginesie. Praktycznie żaden demokratyczny rząd nie znalazł adekwatnej formuły na rozwiązanie problemu starzejącej się populacji. Regułą jest, że społeczeństwa w systemach demokratycznych narzekają na przerosty biurokracji i nadmiar przepisów i praw. Sposobem na nowe problemy, zamiast autentycznych rozwiązań jest jeszcze więcej ustaw i regulacji. Równocześnie demokratyczne rządy nie radzą sobie z zadaniem, które przez większość obywateli uważane jest za główny obowiązek władzy, mianowicie z utrzymaniem prawa i porządku. (…) Ludzkie zaufanie w demokratycznie wybranych przedstawicieli spada, rośnie natomiast niewiara w skuteczność rządu, brak zaufania do polityków. Wielu ludzi obawia się zarówno o swoją przyszłość, jak i następnych pokoleń. Mimo, że świadomość istniejącego kryzysu jest powszechna, nie ma miejsca na jakąkolwiek krytykę samego systemu demokratycznego. Praktycznie nie ma nikogo, kto winą za istniejące problemy i trudności obciążałby demokrację. Przywódcy polityczni – bez względu na to, czy z lewa, czy z prawa – obiecują rozwiązywać nasze problemy przy pomocy większej, a nie mniejszej dawki demokracji. A więc nadal obiecują ludziom, że będą się wsłuchiwać w ich żądania, stawiając interes publiczny ponad interesem prywatnym. Obiecują ograniczyć biurokrację, zapewnić przejrzystość działania rządu i zapewnić sprawność wszelkich służb. Nigdy jednak nie kwestionują dogmatu, który mówi, że system demokratyczny jest niezbędny. Prędzej przyznają, że źródłem naszych problemów jest nadmiar wolności, niż nadmiar demokracji. A czynnikiem, który w demokracji mobilizuje polityków do działania jest pragnienie ponownego zwycięstwa wyborczego. A ludzie otrzymują to, czego chcą. A przynajmniej to, czego chce większość. Mamy prawo narzekać na skutki naszej demokracji, ostatecznie jednak dostajemy to, czego chcemy, ponieważ właśnie to wybraliśmy.”

 

W podsumowaniu nagrodzonego eseju zatytułowanego „Indignados” Aleksandra Wanat pisze: „Przedstawiciele polskiego Ruchu Oburzonych (…) regularnie spotykają się na zebraniach i debatach mających na celu nakłonienie rodaków do >>podjęcia wspólnych wysiłków budowania podstaw wolnej, niezależnej od globalistycznej korporacji, zasobnej i dobrze zarządzanej Polski<<. Działania tego stowarzyszenia (…) nie wydają się być jednak niczym atrakcyjnym i przekonującym dla młodych (…) ludzi, którzy nie przejawiają zaufania do tego typu zgromadzeń, związków czy partii politycznych. Traktują je bowiem jako coś statycznego, nierozwijającego się, nieprzynoszącego żadnych zmian czy korzyści, niepotrafiącego porozumieć się ze społeczeństwem. Młodzież odstępuje od tradycyjnych, w jej mniemaniu – konserwatywnych - rozwiązań. Woli posługiwać się nowoczesnymi metodami technologicznymi, które uważa za szybszy i doskonalszy środek przekazu informacji. Serwisy społecznościowe, takie jak Facebook czy Twitter dają nieograniczone możliwości. To najczęściej dzięki tym portalom młodzi ludzie >>skrzykują się<< i wspólnie organizują różnego typu akcje. Daje im to możliwość trafienia do szerszego grona osób. Tak też było w przypadku manifestacji Oburzonych. Narodowy protest przeciwko ACTA (Anti- Counterfeiting Trade Agreement) to kolejny przykład internetowego zjednoczenia, które okazało się być tak nieprawdopodobną siłą, iż ostatecznie udało się przeforsować tę inicjatywę, uznaną w rezultacie za sprzeczną z Konstytucją RP. Licealiści i studenci posługują się dzisiaj zupełnie innymi środkami wyrazu niż starsze pokolenia. Happeningi i flash moby- to te najbardziej z nich upowszechnione. Bywają one kontrowersyjne, nierzadko niezwykle efektowne, ale właśnie dzięki temu - autentyczne, gdyż wpływają na emocjonalną sferę odbiorcy - a to daje im ogromną przewagę we wpływie na funkcjonowanie państwa. Wydaje mi się, że młode pokolenia są zbyt ograniczane przez swoich rodaków. Panuje stereotyp, że na najwyższych i najbardziej odpowiedzialnych stanowiskach powinny być obsadzane osoby starsze i doświadczone. Jest to jednak przejaw egoizmu i braku zaufania wobec młodych ludzi, którzy odczuwają silną potrzebę partycypacji w życiu społecznym swojego kraju. Nietrafione wybory i rozwiązania mogą być właśnie skutkiem przepaści pokoleniowej na arenie politycznej kraju, a więc niedopuszczania młodzieży do udziału i wpływania na decyzje podejmowane dla dobra całego narodu. Bezsprzecznie każde państwo powinno się otworzyć na nadchodzące młode pokolenia, bo to one przecież przez najbliższe lata będą stanowić fundament społeczeństwa. Stéphane Hessel twierdził, że oburzanie się i tworzenie to dwa nierozerwalnie związane ze sobą działania.

 

        


Nie mogę się z tym nie zgodzić. Gdybyśmy nie mieli przeciwko czemu się oburzać, wciąż tkwilibyśmy w jednym punkcie, nie zmieniając zupełnie niczego. Nasza sytuacja nie uległaby ani pogorszeniu, ani transformacji na lepsze, co jednocześnie zahamowałoby rozwój całego społeczeństwa, i szerzej, całego państwa. Starsze i młodsze pokolenia, kobiety, mężczyźni i dzieci, a w szczególności młodzież - każdy z nas - może mieć wpływ na przestrzeń, w jakiej żyje, każdy z nas - może się przeciwstawić złu świata, który go otacza. Posługując się słowami wspomnianego przeze mnie wielokrotnie francuskiego pisarza: >>życzę Wam wszystkim, życzę każdemu z Was, aby miał swój własny powód do oburzenia<< (S.Hessel >>Czas oburzenia!<< Warszawa 2011, s.11).” Swoje refleksje nad dobrymi praktykami i nietrafionymi rozwiązaniami polityki wielokulturowości Ewelina Sowa rozpoczyna w wyróżnionym eseju od następującej konstatacji: „Przygaszona sala kinowa mieści w sobie tłum widzów, którzy z wielką pasją i napięciem na twarzy, śledzą losy bohaterów ponowoczesnych, narodzonych w efekcie destrukcji świata nowoczesnego, >>postępowego<<, przepełnionego konfliktami na tle etnicznym i wielokulturowym. Miejsca ich egzystencji, w zależności od wizji autora czy reżysera, różnią się nieco od siebie, jednak w wielu przypadkach zdają się łączyć z orwellowską wizją świata antyutopijnego. W nowej rzeczywistości, pozbawionej dat i kalendarzy, kreowanej przez takie filmy jak >>Igrzyska śmierci<< czy też >>Equilibrium<<, istnieją dwa szczególnie zatrważające punkty wspólne. Są to jednolitość i zniewolenie jednostki. Choć to oczywiste, że głównym celem tego typu produkcji jest jak największy zysk, powstały na skutek szerokiego zainteresowania publiczności filmem celowo straszącym wizją realistycznego świata reżimu, śledząc ostatnie światowe wydarzenia, nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że działania, które podejmują możni tego świata przybliżają nas w jakimś stopniu do tej pozornie nierealistycznej przyszłości.”

         
         
Kategoria: Artykuł