ŻYWA PAMIĘĆ

         

28 kwietnia uczniowie Staszica, jak co roku, wzięli udział w Marszu Żywych. Uczestnicy Marszu pokonali pieszo trzykilometrową trasę z byłego niemieckiego obozu Auschwitz I do byłego Auschwitz II-Birkenau. Marsze Żywych organizowane są w Oświęcimiu od 1988 r. w Dniu Pamięci o Zagładzie (Jom HaSzoa), którego data związana jest z powstaniem w getcie warszawskim. Są one odpowiedzią żywych na doświadczenie setek tysięcy więźniów obozów zmuszonych do przemierzania ogromnych odległości w tzw. „marszach śmierci”. W całej Europie od lipca 1944 do maja 1945 roku podczas marszów straciło życie ponad 250 000 więźniów. W tym roku organizatorzy Marszu położyli nacisk na upamiętnienie zagłady Żydów z Węgier. W 1944 r. Niemcy deportowali z tego kraju do Auschwitz ok. 430 tysięcy Żydów – mężczyzn, kobiet i dzieci. Ponad 75 procent z nich zostało zamordowanych zaraz po przyjeździe w komorach gazowych w Birkenau. Podczas uroczystości w Birkenau przywołana została sylwetka Sprawiedliwego wśród Narodów Świata – Raoula Wallenberga. W 1944 roku objął on stanowisko sekretarza szwedzkiej ambasady w Budapeszcie. Podczas pełnienia tej funkcji, współpracując z amerykańską Komisją ds. Uchodźców Wojennych

 

w Sztokholmie, Nuncjaturą Apostolską w Budapeszcie oraz Szwedzkim i Międzynarodowym Czerwonym Krzyżem, Wallenberg uratował przed Zagładą prawie sto tysięcy Żydów. Dokonał tego między innymi wydając im szwedzkie paszporty, zatrudniając w ambasadzie, stale zapewniając pomoc potrzebującym żywności i leków. Wymyślił tzw. schutzpassy - dokumenty potwierdzające, że dana osoba jest pod opieką władz Szwecji. Była to kartka ze złotymi koronami i napisem mówiącym, że okaziciel znajduje się pod ochroną króla Szwecji. Słusznie przewidywał, że taki dokument będzie robił wrażenie na niemieckich i węgierskich policjantach. Kupował w Budapeszcie kamienice, by urządzać w nich tzw. domy chronione dla posiadaczy schutzpassów. Budapeszt stał się jedynym europejskim miastem, w którym w 1944 roku kilkanaście budynków miało status placówek dyplomatycznych z powiewającymi szwedzkimi flagami, choć nie mieszkał w nich ani jeden dyplomata. Podczas organizowanych przez Niemców oraz węgierskich kolaborantów wywózek budapesztańskich Żydów jeździł na dworce i dosłownie wyrywał ludzi z transportów.

       

Odczytywał najpopularniejsze węgierskie nazwiska i wzywał, by noszące je osoby wychodziły z wagonów, bo są na jego „liście życia" gwarantowanej przez króla Szwecji. W styczniu 1945 roku, po wejściu Sowietów do Budapesztu, został aresztowany przez NKWD i wywieziony do ZSRR. Człowiek, który podczas II wojny światowej przyczynił się do uratowania największej ilości Żydów, zginął w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, najprawdopodobniej w 1947 roku w sowieckim łagrze. Mimo trwających kilkadziesiąt lat starań społeczności międzynarodowej jego ostateczny los pozostaje nieznany.

 

Kategoria: Artykuł