PO LONDYNIE ŚLADAMI POTTERA

         

Wycieczka szkolna do Londynu śladami Harrego Pottera odbyła się na przełomie marca i kwietnia. Brali w niej udział uczniowie klas pierwszych, drugich i trzecich wraz z nauczycielami – prof. Anną Włodek i prof. Marcinem Kupką. Swoje wrażenia przedstawiają Klaudia Czapla i Anna Jaksik z klasy 2e: „Po całodniowej podróży mogliśmy podziwiać wschód słońca, płynąc na promie z Calais we Francji do Dover i w ten sposób przywitać Wyspę. Nasz pierwszy dzień zwiedzania skupił się na centrum Londynu. Mieliśmy okazję stanąć równocześnie na dwóch półkulach w Królewskim Obserwatorium Astronomicznym w Greenwich, w którym oznaczono południk „0”. Zwiedzenie mieszkań dawnych badaczy, wystawy naukowe i przyrządy - jak camera obscura - pozwoliły nam wczuć się w atmosferę tego miejsca. Odbyliśmy także rejs statkiem po Tamizie, podczas którego mijaliśmy wiele charakterystycznych dla miasta zabytków. W Westminster Abbey odwiedziliśmy miejsca spoczynku królów i mieliśmy okazję zapoznać się z architekturą kościoła. Tym, co sprawiło, iż niektórzy chodzili z głowami zadartymi do góry, były piękne gotyckie sklepienia, inni natomiast, bardziej przyziemnie, przyglądali się grobowcom monarchów i szlachty brytyjskiej. Oczywiście wycieczka do Londynu nie obyłaby się bez sesji zdjęciowych przy czerwonych budkach telefonicznych i słynnym zegarze Big Ben. Rezydencji i biura premiera Wielkiej Brytanii, Davida Camerona, przy Downing Street nie dane było nam zobaczyć ze względów bezpieczeństwa. Następnego dnia, wypoczęci, gdy wyglądaliśmy już mniej podejrzanie, mogliśmy spokojnie zasiąść pod londyńską twierdzą i dawnym więzieniem Tower. Pilot starał się wzbogacić naszą wiedzę historyczną. Z zapamiętanych ciekawostek, warto wspomnieć o kierowcy double-deckera [piętrowego autobusu], który w roku 1952, nie zatrzymał się na czerwonym świetle na Tower Bridge i wjechał na niego, gdy ten się już podnosił [jest to most zwodzony]. Wydarzenie to przeszło do historii, gdyż kierowcy udało się przeskoczyć i poza kilkoma siniakami, nic się nikomu nie stało. Po wizycie w Globe Theatre, przespacerowaliśmy się po Millennium

 

Bridge, który – zgodnie z tematem przewodnim naszej wycieczki – nawiązywał do serii o Harrym. Ataku śmierciożerców nie było w programie atrakcji i niczym nie niepokojeni poszliśmy na kolejny plan zdjęciowy, mianowicie Leadenhall Market, który pełnił w filmie funkcję części ulicy Pokątnej. Dla osób mniej zainteresowanych fantastycznym wymiarem wycieczki również nie zabrakło obiektów - mieli okazję zobaczyć katedrę St. Paul's, budynek giełdy oraz Bank of England. W British Museum każdy mógł zająć się tym, co go interesowało. Budynek jest ogromny i posiada ponad 7 milionów eksponatów. Podziwiać mogliśmy Kamień z Rosetty, mumie, wystawę wschodnią, zbroję samuraja, mechanizmy zegarowe, czy też - prawdziwą gratkę dla uczniów z profilu z rozszerzoną historią - płaskorzeźbę przedstawiającą Asurbanipala II. W trzecim dniu wybraliśmy się do Oxfordu, miasta studentów. Zwiedziliśmy kolegium Christ Church, które zarówno było jednym z planów filmowych o HP, jak też miejscem, gdzie uczył się Lewis Carroll - autor „Alicji w Krainie Czarów”. Ślady „Alicji" pokazała nam pewna uprzejma pani w sali jadalnej - otóż postaci z książki zostały uwiecznione na jednym z witraży. Następnie dostaliśmy trochę czasu na chłonięcie atmosfery miasta, odmiennej od pełnego wieżowców londyńskiego centrum. Można było udać się na zakupy, zajrzeć do małego kościółka, wrócić do budynków uniwersyteckich bądź też stanąć i posłuchać jak grają uliczni artyści. Ostatnim punktem tego dnia było Warner Bros. Studio - niezwykłe miejsce dla fanów serii o czarodzieju, z którego nawet sceptycznie nastawieni wyszli zadowoleni. W czwartym dniu nasza wycieczka miała szczęście zobaczyć oficjalną zmianę warty przed Pałacem Buckingham, gdyż w tym okresie odbywa się ona tylko w wybrane dni. Ponieważ jednak w przyrodzie panować musi równowaga, gdy przybyliśmy na Piccadilly Circus, okazało się, że słynna fontanna jest akurat w remoncie i nie możemy jej zobaczyć. Kolejnym wyzwaniem muzealnym było dla nas National Gallery, gdzie na żywo przyglądaliśmy się obrazom m.in. Friedricha, Moneta, Turnera, Rubensa, Rembrandta. Miłym zaskoczeniem była dla nas wiadomość o wystawie dwóch wersji „Słoneczników” van

       

Gogha – londyńskiej i amsterdamskiej, które w osobnej sali zostały szczegółowo opisane i porównane. Wycieczka to nie tylko oglądanie zabytków czy słuchanie o historii. Mieliśmy również okazję zakosztować życia codziennego londyńczyków poprzez przemieszczanie się, jedzenie i robienie zakupów w miejscach, gdzie robią to mieszkańcy. Odwiedziny w orientalnej jadłodajni czy też w restauracji przypominającej typowo brytyjski pub (niektórzy pytali nas nawet, co tam robimy, gdyż szkolna wycieczka w pubie to zdecydowanie niecodzienny widok), miały poza napełnianiem brzuchów służyć poznaniu Londynu - dosłownie - od kuchni. Nie obeszło się też bez spróbowania jednego z popularniejszych dań brytyjskich, jakim jest fish&chips. Nie zdradzimy swej opinii… By ją sobie wyrobić, radzimy skosztować samemu. Najszybciej z miejsca na miejsce dostać mogliśmy się metrem. Korzystanie z niego było ciekawym i pozytywnym doświadczeniem. Udało nam się nawet nie zgubić. Kilka dni więcej i spokojnie bylibyśmy w stanie wymienić z pamięci listę stacji z centrum do Barking, gdzie nocowaliśmy. Londyn jest niesamowitym miejscem, kryjącym wiele zagadek. Bardzo nam się tam podobał, więc jeśli tylko będziecie mieć szansę odwiedzenia Londynu, nie wahajcie się ani chwili!”
 

 

         

Kategoria: Artykuł