SEZON OTWARTY NA CZANTORII

         

Tegoroczna łagodna zima sprawiła, że rajdowcy szkolnego koła turystycznego postanowili wcześniej niż zwykle wyruszyć na górskie szlaki. W historii działalności koła turystycznego nie było jeszcze takiej sytuacji, żeby w połowie marca zdobywać szczyty górskie. Na początek sezonu wybór padł na jeden ze szczytów Beskidu Śląskiego - Czantorię. Niby wysokość niezbyt imponująca (jedyne 997 m n.p.m.), ale - mając na uwadze niezbyt optymistyczne prognozy pogody i zimowy zastój mięśni - taki rozruch był wskazany. Każdy, kto był w okolicy Ustronia, widział wyróżniający się w krajobrazie górskim szczyt z wieżą. Dobrze widoczna Czantoria uzmysławia, że podejście pod górę wymaga wysiłku. Jest kilka możliwości zdobycia szczytu. Najłatwiejszy i najszybszy sposób - kolejką linową. Tego pomysłu nie braliśmy pod uwagę, nie takie są założenia koła turystycznego. Wejście na Czantorię jest możliwe z kilku stron.

 

Najdłuższe - z Wisły Głębce lub Jawornika. Można również z Goleszowa. Tym razem wybraliśmy krótszą trasę, z Ustronia. Podejście pod górę jest dość monotonne i „rozgrzewające Smile”, ale idąc w grupie, przystając co jakiś czas i rozmawiając nie zauważa się, jak szybko nabiera się wysokości. Jedynie przed samym osiągnięciem grzbietu szlak okazał się bardziej wymagający, fragmentami był zlodzony, co zmusiło nas do zwiększonej koncentracji. Czantoria Wielka została zdobyta, Mała Czantoria również. Między nimi odpoczęliśmy przy herbatce w czeskim schronisku, w którym - w ramach relaksu - rozegrano kilka partyjek remika. Droga do Ustronia w lekkim wietrze i drobnym deszczu odbyła się innym, mniej uciążliwym szlakiem. Szkoda tylko, że aura nie pozwoliła na podziwianie panoramy Beskidów. A z drugiej strony będzie okazja, żeby jeszcze tu wrócić.

      

Zbieracze punktów do książeczki GOT mogli wpisać pierwszych 19 punktów (pierwszą odznakę można już uzyskać po zdobyciu 60 punktów) . Przy okazji odnaleźliśmy pierwsze oznaki wiosny… kwitnące tulipany !!!

 

 

Kategoria: Artykuł